Szedłem sobie spokojnie,wąchając kwiaty wokół.Znalazłem się na polanie,w otoczeniu mojej "watahy".
-Irys,wszystko w porządku? - zapytałem
-Tak.Nie martw się,idź na zwiady.. - odpowiedziała
-Okej..
Ruszyłem dalej.Kilka razy spojrzałem się za siebie,ponieważ coś mnie zaniepokoiło..
Coś nas obserwuje,śledzi.Tylko sęk w tym,że nie wiem,kto to.Dla bezpieczeństwa swojego i watahy wróciłem do Irys,Alexa i Kasumi...
-Coś nie tak? - zapytała Alex
-Ktoś nas obserwuje - rzekłem rozglądając się - Musimy trzymać się razem.Słyszysz,Kasumi?
-Co chcesz ode mnie.Odczep się.
-Hej hej,spokojnie - zaśmiałem się - A ty,Irys?
-Będę mieć oczy otwarte - mrugnęła do mnie.
Teraz będę spokojniejszy,a może nawet nie.Nie będę chodził na zwiady,ponieważ w ten sposób mogę osłabić watahę.
Kiedyś ta wataha była potężna.Lecz Telara,była Alfa nas opuściła,Kieł nie mógł poradzić sobie z watahą i uciekł,moje dzieci odeszły z wnukami,moja partnerka znalazła sobie młodszego.Reszta zginęła w ostatniej walce.Na całe szczęście znalazłem Irys,która zgodziła się współtowarzyszyć w prowadzeniu watahy.
-Irvin?Co ty taki poważny? - przerwała moje myśli wadera
-O,Irys.Myślę o przeszłości.. - odpowiedziałem
-Jakiej przeszłości? - zdziwiła się
-Tej watahy.Widzisz,ta wataha ma już kilka lat.Miała grubo ponad 50 wilków.Miałem dzieci,żonę,wnuki..To wszystko przepadło,Telara - była Alfa nas opuściła a samiec Alfa uciekł.Tak właśnie ta wataha się rozpadła.Ale ja,tak bardzo przywiązałem się do niej,że postanowiłem ją odbudować i jej tak zupełnie nie zostawiać...
(Irys?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz